Fizjoterapia koni

Wszystko co związane z fizjoterapią koni - kontuzje, sposoby ich rehabilitacji, ciekawe przypadki, porady, urządzenia przydatne w leczeniu, końska anatomia i wiele, wiele więcej.

Wpisy

  • środa, 27 sierpnia 2014
    • Z cyklu: historie niemożliwe....

      W zbawienną moc masażu wierzy ( na szczęście) coraz liczniejsza grupa "koniarzy". Dla niektórych masaż w dalszym ciągu pozostaje świetną formą relaksu dla konia, dla innych stał się nieodłącznym elementem treningu sportowego koni. Coraz częściej i chętniej poddajemy nasze konie różnym formom fizjoterapii, czasem jednak zapominamy, że taki zabieg się odbył, a wtedy....sytuacje bywają przekomiczne :)

      Przytoczę teraz historię mojej przyjaciółki ( swoją drogą rozpowiada ją każdemu kogo spotka z branży ;) ), która nie wiedzieć czemu - zapewne z roztargnienia - zapomniała, że jej koń był poddany zabiegowi masażu kilka dni wcześniej.

      Pacjentka - 19 letnia klacz rasy SP - zaczęła pewnego dnia kuleć na lewy zad. Ponieważ jej wiek sugeruje możliwość wystąpienia zmian zwyrodnieniowych, zaleciłam jej przed wykonaniem zabiegu wizytę kontrolną lekarza weterynarii. Czasem, przy ostrym stanach "szpata" trzeba najpierw podać środki przeciwzapalno - przeciwbólowe, aby móc rozpocząć pracę manualną z koniem. Zdjęcia rtg wykazały niewielkie zmiany w stawie skokowym, obyło się bez jakichkolwiek leków, lekarz zalecił rozgrzewać staw maścią. Otrzymałam zatem zielone światło do wykonania masażu.

      Standardowo przy zmianach zwyrodnieniowych masuję "połowę" konia - grzbiet - zad oraz obie tylne nogi - aby mocno pobudzić krążenie krwi w całych kończynach. Koń po zabiegu miał dzień wolnego od jazdy pod siodłem.

      masaż konia

      Po kilku dniach napisałam do mojej przyjaciółki - jak się czuje jej klacz po masażu, jej odpowiedź była zaskakująca... - Kobyła nie kuleje!!! To niesamowite!!! Nie wiem dlaczego!!!!

      Właścicielka najzwyczajniej w świecie zapomniała, że wykonałam zabieg, nie skojarzyła wyzdrowienia z moją wizytą :) Oczywiście zaraz jej o tym przypomniałam. Przyznała, że faktycznie nie połączyła tych dwóch faktów. Zaznaczam, że owa Amazonka zna i wierzy w zbawienną moc masażu - jednak ta sytuacja była tak nieprzewidywalna aż wręcz niemożliwa, że "wyparła" udział masażu w fakcie ozdrowienia konia. Przez dwa dni główkowała, co takiego się wydarzyło, że kobyła nagle po prawie miesiącu czasu przestała kuleć. W końcu wykonałam tylko 30 minutowy zabieg masażu...

      Cuda, jak widać, się zdarzają :) Ten przypadek, a także wiele innych cudownych ozdrowień (o których postaram się co jakiś czas napisać) są dowodem leczniczego działania masażu (zaznaczam, że był to masaż głęboki w poprzek włókien mięśniowych). Masaż poprzez mocne pobudzenie krążenia dociera do każdej komórki w ciele i dociera wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. To taki swojego rodzaju "zastrzyk", który podany ogólnie trafia do sedna problemu i rozwiązuje go. Ma jednak skutki uboczne...

      Oprócz zniwelowania kulawizny poprawia samopoczucie zwierzęcia i komfort pracy zarówno w życiu jak i pracy pod siodłem. Na szczęście masaż nie widnieje jeszcze na liście leków dopingowych i można go stosować bez żadnych ograniczeń :)

      Nie bójmy się zatem korzystać z mocnych form masażu przy trudnych bądź niezdiagnozowanych przypadkach. Masaż nie jest oczywiście lekiem na całe zło, złamane kości muszą zrosnąć się same, ale potrafi zdziałać dużo więcej niż nam się wydaje!

      Ja sama znam zapewne tylko niewielki odsetek jego możliwości, bowiem "nietypowe" przypadki traktuję niezmiernie rzadko. Te standardowe - bolesność grzbietu, kulawizny mięśniowe - to oczywista oczywistość, ale czasem zdarzają się konie, na których położono przysłowiowy krzyżyk, sądząc, że nie ma dla nich ratunku i szans na wyzdrowienie.

      Jedno z moich ulubionych powiedzeń brzmi: tam gdzie weterynarz nie może, fizjoterapeutkę koni wyśle ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      środa, 27 sierpnia 2014 13:04