Fizjoterapia koni

Wszystko co związane z fizjoterapią koni - kontuzje, sposoby ich rehabilitacji, ciekawe przypadki, porady, urządzenia przydatne w leczeniu, końska anatomia i wiele, wiele więcej.

Wpisy

  • wtorek, 29 maja 2012
    • Warsztaty z masażu - relaksować każdy może!!!

      Kiedy przyjechałam do Polski prawie 3 lata temu i zaczęłam pracę jako masażystka koni, byłam wielce przeciwna kilkudniowym kursom masażu. Moja szkoła ( prawdziwa dyplomowana szkoła, a nie kurs) trwała prawie rok czasu, tak więc nie mogłam pojąć jak można nauczyć się masować w zaledwie kilka godzin. Przez 2 lata byłam przeciwniczką zamydlania ludziom oczu - wszakże obiecywanie możliwości pracy w zawodzie po 2 dniach nauki to zwyczajne lanie wody. Odrzucałam propozycje prowadzenia kursów. Byłam wierna temu co robię - rzetelnej praktyce. Jak to jednak w życiu bywa, zmieniają się ( na szczęście) nasze poglądy i spojrzenie na świat.

      Na właściwą drogę zaprowadził mnie Andrzej Makacewicz, założyciel i główny wykładowca Jeździectwa Naturalnego Bez Tajemnic. Kiedy zapoznałam się bliżej z głównymi założeniami organizacji, doszłam do wniosku, że mój światopogląd jest identyczny! I tak zaczęła się moja przygoda z warsztatami z masażu. Początkowo były to kilkugodzinne wykłady w ramach poziomu L2. Jednak po czasie stwierdziłam, że 3 godziny to tylko taki przedsmak tego, co naprawdę istotne. W styczniu tego roku odbyły się pierwsze pełnowymiarowe - jednodniowe - warsztaty z masażu, stretchingu, rehabilitacji na co dzień.

      Dlaczego warto się szkolić?

      Na rynku obecnych jest obecnie kilka propozycji warsztatów i kursów z zakresu masażu. Dlaczego warto wybrać naszą? Z kilku powodów: ceny, czasu trwania i prostoty technik. Moja dotychczasowa praca zawodowa uzmysłowiła mi, jak szalenie ważna jest wiedza właścicieli z zakresu anatomii i zachowań konia. Moje warsztaty skonstruowane są tak, aby w prosty sposób móc zrelaksować swojego konia, pobudzić, wykonać ćwiczenia rozciągające, ale przede wszystkim jak zauważyć zmiany chorobowe. Weterynarze ( nikomu oczywiście nie ubliżając ) rzadko kiedy potrafią wyczuć subtelne zmiany, usztywnienia, które w szybkim czasie, nie poddane leczeniu mogą się zakończyć poważnym naciągnięciem bądź nawet naderwaniem mięśnia. Na kursach uczę odnajdywania usztywnień, diagnostyki i prawidłowego postępowania z kontuzjami. Rzecz oczywista - w przypadku poważnych kontuzji nie obędzie się bez konsultacji z wetem czy profesjonalnym fizjoterapeutą, ważna jest jednak świadomość tego, co dzieje się z organizmem naszego konia. Nikt nie jest omylny, weterynarzom także zdarza się omylnie zdiagnozować konia, natomiast umiejętność wyszukiwania usztywnień i bolesności mięśni bardzo przydaje się na co dzień.

      Ale czy dzień szkolenia to nie za mało?

      Nie w systemie JNBT. Stawiamy przede wszystkim na praktykę. Zajęcia zaczynają się krotką teorią, podstawą szkieletu, budowy mięśniowej, bez zbędnych szczegółów. Studenci dostają materiały do nauki w domu. Potem przechodzimy do praktyki. Pierwszą rzeczą jaką robimy, jest diagnostyka. Oglądamy konie z perspektywy, w ruchu, badamy palpacyjnie. Większość studentów jest mocno zdziwiona, kiedy okazuje się, że każdy koń ma praktycznie jakiś problem. Techniki, jakich uczę, są banalnie proste. Moje motto: nie ważna jest technika - ważne jest podejście, czyli świadomość własnych rąk i wyobraźnia. Zdarza się, że trafiają na moje kursy osoby, które nabyły podstawy masażu gdzie indziej i z wielką ulgą stwierdzają, że te techniki są banalnie proste! Kompletując je (jestem ich autorem) chciałam, aby były proste, czytelne i do wykonania przez każdego. Studenci na moich zajęciach to zarówno nastolatki jak i dojrzali jeźdźcy.

      Masować każdy może!!!

      Bez względu na to, na jaki kurs się wybierzemy, nauczymy się czegoś bardzo ważnego: czytania naszego własnego konia, porozumienia z nim na poziomie jego fizjonomii. Konie pokazują nam dyskomfort i ból za pomocą drobnych gestów, odmowy wygięcia, twardości w pysku, odmowy skoku. Nie robią tego, bo są złośliwe. Jeżeli będziemy świadomi tego co ich boli, a także będziemy wiedzieć jak temu szybko zaradzić, zniwelujemy problem już w zarodku. Nie zdobędziemy wiedzy i uprawnień do pracy w zawodzie, ale to, czego się nauczymy wystarczy do pracy na co dzień z naszym własnym koniem na poziomie rozluźnienia układu mięśniowego i nerwowego.

      Warto uczestniczyć w kursach! Możemy sami, we własnym zakresie, zafundować naszemu pupilowi stajenne SPA. Poświęcony temu czas jest o wiele cenniejszy niż nowa derka czy pudełko smakołyków!!! Zatem na warsztaty marsz!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Warsztaty z masażu - relaksować każdy może!!!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 maja 2012 12:28
  • poniedziałek, 28 maja 2012
    • Kolano, łokieć, kręgi szyjne... a gdzie one właściwie są???

      Po dłuuugiej przerwie jestem z powrotem. Maj to gorący jeździecki okres. Zawody, imprezy i konie potrzebujące rehabilitacji :) Czasu na odpoczynek brak, tak więc po pracy czysto fizycznej nadszedł czas na chwilę z komputerem i nadrobienie blogowych zaległości. Zapraszam do lektury....

       

      W dzisiejszych czasach, kiedy jazda konna jest coraz mocniej popularyzowana, wystarczy odrobina chęci i pieniędzy, aby zasmakować końskiego świata. A szkoda, że tylko tyle. Jazda konna jest podzielona czysto teoretycznie na tą sportową i mniej popisową - rekreacyjną. Bez względu jednak na to, czy jeździmy konno 5 godzin dziennie czy raz w tygodniu, ogólna wiedza z zakresu jeździectwa powinna być niezbędna. Teoria dotycząca końskiej anatomii powinna być podstawą i wstępem do jeździectwa. Aby jazda konna była bezpieczna, jeździec musi wiedzieć, gdzie koń ma poszczególne części ciała, jak funkcjonuje jego lokomotoryka. Nie chodzi wcale o znanie nazw poszczególnych kości - choć trudne to nie jest, zważywszy na fakt, że my ludzie mamy prawie identyczny układ szkieletowy; ale o to, by wiedzieć gdzie są kręgi szyjne, by klepiąc konia w ramach nagrody, nie zrobić mu krzywdy. Co jest straszne o zgrozo, bardzo wiele osób posiadających własnego konia nie wie tego w dalszym ciągu...!!!

      Jak widać, kręgosłup szyjny wcale nie leży przy więzadle karkowym, a kolano, podobnie jak łokieć, leży "piętro" wyżej.

      Mięśnie szyi cz. dalsza

      Mięsień półkolcowy glowy - m.semispinalis capitis

      Funkcja: obustronne podnoszenie głowy i szyi, jednostronne skręcenie głowy i szyi. Początek: wyrostki poprzeczne kręgów piersiowych, wyrostki stawowe kręgów szyjnych; koniec: kość potyliczna

      Mięsień płatowaty szyi i głowy - m. splenius capitis et cerices

      Funkcja: obustronne podnoszenie głowy i szyi, jednostronne zginanie głowy i szyi. Początek: więzadło karkowe, powięź piersiowo - lędźwiowa, wyrostki kolczyste kr. piersiowych; koniec: wyrostki poprzeczne kr. szyjnych, kość potyliczna

       

      Trochę krócej niż zwykle, przynajmniej milej dla oka :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 maja 2012 15:22
  • czwartek, 10 maja 2012
    • Mięśnie - podstawa ruchu cz.1

      Przygodę z fizjoterapią proponuję zacząć od samego początku - czyli od podstaw. Nie można zajmować się leczeniem aparatu ruchu, jeśli nie zna się układu kostnego i mięśniowego. Ponieważ moim "konikiem" są mięśnie, zaczniemy właśnie od nich.

      Nauką o mięśniach zajmuję się Myologia. To bardzo rozległa dziedzina biologii, dlatego skupię się na rzeczach najistotniejszych.

      Tkanka mięśniowa (textus muscularis) jest w większości przypadków źródłem przejawów życiowych. Jej najbardziej charakterystyczną cechą, odróżniającą od pozostałych struktur, jest zdolność kurczenia się. Mięśnie (musculi) - narządy czynne ruchu - zbudowane są z tkanki mięśniowej, którą w zależności od miejsca występowania, możemy podzielić na: tkankę poprzecznie prążkowaną szkieletową - to ona będzie celem naszego zainteresowania - tkankę poprzecznie prążkowaną serca i tkankę gładką (wyścielają narządy wewnętrzne).

      Mięsień, który możemy zobaczyć, jest zbudowany z mikroskopijnych struktur widocznych wyłącznie pod mikroskopem. Najmniejszą jednostką budującą mięsień są filamenty białkowe - aktyna i miozyna, które biorą aktywny udział w skurczu miofibryli, która z kolei tworzy włókno mięśniowe układające się w pęczki włókien - na końcu tej piramidy jest mięsień. Widzimy więc, jak złożonym organem jest mięsień i że jego praca - czyli skurcze, odbywa się na poziomie mikroskopowym.

      Elementy kurczliwe we włóknie mięśniowym poprzecznie prążkowanym

      A - włókno mięśniowe, B - pęczek miofibryli, C - miofibryla, D - schemat fragmentu miofibryli (aktyna i miozyna)

      Budowa mięśnia

      Wszystkie mięśnie są doskonale unerwione i unaczynione. U skurczu mięśni decyduje ośrodkowy układ nerwowy - jest on zależny od naszej woli. To my decydujemy, kiedy mięsień wykona pracę. System naczyń zaopatrujący komórki mięśnia w krew, pracuje wydajniej przy zwiększonej pracy, bądź spowalnia, kiedy mięśnie odpoczywają.

      Mięśnie łączą się z kośćmi za pomącą przyczepów mięśnia - początkowego (tu mięsień się zaczyna) i końcowego (tu mięsień się kończy).

      MIĘŚNIE GŁOWY I SZYI

      Opis poszczególnych mięśni zacznę od mięśni głowy i szyi. Postaram się w każdej publikacji zaprezentować 2 mięśnie, dzięki czemu, będzie dokładnie wiedzieć, jak wyglądają poszczególne mięśnie.

      M. obliquus capitis cranialis - m. skośny doczaszkowy głowy

      Funkcja: podnoszenie (prostowanie głowy ) i obrót głowy. Początek: skrzydła atlasa; koniec: grzebień karkowy, wyrostek sutkowy kości skroniowej

      m.skośny doczaszkowy głowy

      M. obliquus capitis caudalis - m. skośny doogonowy głowy

      Funkcja: obraca atlasem. Początek: wyrostek kolczysty i stawowy axisa; koniec: skrzydła atlasa

      m.skośny doogonowy glowy

       

      DIAGNOSTYKA

      Aby móc prawidłowo ocenić sztywność i bolesność mięśni, należy konia przygotować odpowiednio do badania. Koń musi być czysty i suchy. Mięśnie nie mogą być rozgrzane, jeżeli koń był trenowany, należy odczekać minimum 2 godziny zanim zaczniemy badanie, gdyż obraz sztywności może być zamazany. W czasie pracy zwiększyło się ukrwienie mięśni, tak więc do każdej komórki zostały dostarczone substancje odżywcze i przeciwbólowe. Koń powinien stać w bezpiecznym miejscu, z dala od stresujących czynników. Koń może w trakcie zdenerwowania spinać mięśnie. Badania palpacyjne zawsze zaczynamy od delikatnego głaskania, aby przyzwyczaić konia do dotyku. Następnie pomału zwiększamy ucisk na tkanki. Przerywamy badanie, kiedy stwierdzimy bolesność danego miejsca, bądź po dokładnym obmacaniu mięśni nie wystąpiła reakcja bólowa.

      W kolejnym wpisie przedstawię ogólnie budowę szkieletu, a także kolejne mięśnie głowy i szyi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Mięśnie - podstawa ruchu cz.1 ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 15:02
  • niedziela, 06 maja 2012
    • Dla niewtajemniczonych i niewierzących słów kilka

      Ale czy ta fizjoterapia jest koniom w ogóle potrzebna?

      Przez wiele setek lat człowiek eksploatował konie bez użycia specjalistycznych zabiegów i jakoś egzystowały. Po co je wydelikacać, w końcu to silne, duże zwierzęta, które świetnie sobie radzą nawet w spartańskich warunkach… To na pewno kolejny sposób na wyłudzenie pieniędzy od właścicieli!

      Uwaga! Jeżeli w powyższym akapicie znalazłeś choć jedno stwierdzenie, z którym się zgadzasz, oznacza to, że albo nie jesteś wtajemniczony z końskie tematy, albo nie wierzysz w działanie fizjoterapii. Wszystkim laikom i sceptykom zaraz skrzętnie wytłumaczę potrzebę stosowania fizjoterapii wśród koni.

      W sporcie, jakim bez wątpienia jest jeździectwo, mamy do czynienia z samymi sportowcami…bo koń to nie: rower, narty, rakieta tenisowa czy kij golfowy. Koń, choć służy nam jako narzędzie do wykonywania sportu, jest na nasze podobieństwo żywą istotą, która myśli, czuje, ma czasem gorszy dzień, czasem jej się nie chce, a bardzo często nawet nie ma siły, by wykonywać dane elementy, które z góry zostały założone do wykonania.

      Fizjoterapia jest w pewnym sensie weterynarią alternatywną, dlatego do jej wykonania wybierajmy dobrych fachowców, którzy nie wyrządzą koniowi krzywdy

      Fizjoterapia koni to nie czary!

      Aby ułatwić Wam zrozumienie końskich potrzeb, porównam je do samochodu. Może nie jest to zbyt wymyślne z mojej strony, ale oba mają wiele podobieństw, w końcu w samochodzie też mamy do czynienia z końmi, tyle tylko, że mechanicznymi.

      Samochód, aby mógł sprawnie służyć jako środek naszego transportu ( kiedyś do tych celów używano wyłącznie koni), potrzebuje stałej ingerencji człowieka. I tak w bardzo infantylny sposób powiem, że: paliwo to dla koni pasza – coś bardzo podstawowego, bez jedzenia ani jedno, ani drugie nie pojedzie; przegląd coroczny w stacji kontroli pojazdów to taka kontrolna wizyta weterynarza – szczepienia, odrobaczanie – mała rzecz, a jednak bardzo istotna; oddanie auta do mechanika, bo odmówiło posłuszeństwa, jest adekwatne do leczenia konia przy urazach, kolkach bądź innych przypadłościach; aby sprawnie poruszać się autem potrzebujemy dobrych opon – kowal i podkowy są końską alternatywą; mycie, polerowanie, odkurzanie, woskowanie – to codzienna pielęgnacja sierści, grzywy i ogona; a co z wymianą płynów i oleju? Kiedy nie wykonamy tego na czas, zatrzemy silnik, zniszczymy hamulce i dalsza eksploatacja auta będzie utrudniona. Tak samo jest w przypadku koni – silnik to mięśnie i układ kostny, kiedy są przegrzane, zmęczone, nadwerężone, nie mają odpowiedniego „smarowania” możemy poprzez dalszą eksploatację doprowadzić do ich trwałego uszkodzenia. I w tym właśnie miejscu powinna się pojawić szeroko - pojęta fizjoterapia.

      Mięśnie, aby mogły prawidłowo funkcjonować – wykonywać swoją pracę, muszą być odpowiednio rozluźnione i posiadać optymalne pH. W trakcie skurczów i rozkurczów – czyli wykonania przez nie pracy, zachodzi w nich szereg zmian biochemicznych ( ale o tym szczegółowo innym razem ). Aby mięsień mógł wykonać maksymalny zakres swojej pracy, musi mieć do tego odpowiednie warunki. Do każdej komórki musi być dostarczony tlen, a powstałe w wyniku przemian metabolicznych substancje muszą zostać usunięte, aby nie zakłócić gospodarki komórki, a tym samym całego mięśnia. Jak wiemy cały układ kostny jest podtrzymywany przez mięśnie i ścięgna, co się więc stanie, jeśli układ mięśniowy nie da sobie rady? Dochodzi do złamań, zwyrodnień poprzez nadmierną eksploatację danych partii ciała, przesunięcia kręgów i kości, zapalenia okostnej, wypadania główki kości ze stawu. Jak widzimy, konsekwencje mogą być bardzo poważne.

      Aby nasz koń w pełni sprawnie poruszał się przez cały okres użytkowania należy zadbać o regularną wymianę oleju. Fizjoterapia w ramach codziennej pielęgnacji usprawni pracę mięśni. Fizjoterapia, pomimo tego, że u ludzi stosuje się ją już ponad wiek, jest w dalszym ciągu niedoceniania. Korzyści z jej stosowania czerpały już starożytne cywilizacje. Obecnie zaufanie do fizjoterapeutów rośnie, wizyta u lekarza ortopedy zaczyna być zbędna – oczywiście, jeśli nie doszło do naruszenia układu kostnego. Wykwalifikowany fizjoterapeuta jest w stanie sam trafnie ocenić problem, znaleźć źródło bólu, zastosować terapię – manualną bądź za pomocą specjalistycznych urządzeń, a także zalecić ćwiczenia wspomagające terapię, które możemy wykonać na własną rękę w domu. Fizjoterapeuci mają przewagę nad lekarzami, którzy traktują pacjentów bardzo szablonowo. Nie możemy ich za to winić, gdyż taki a nie inny mamy system szkolnictwa wyższego w Polsce. Nie traktują pacjenta indywidualnie, nie doszukują się ewentualnych przyczyn problemów, przysłowiowo „rzucą okiem”, przepiszą receptę na środki przeciwbólowe i tyle… Taka sytuacja ma również miejsce w końskim światku. Bardzo często, nie twierdzę, że zawsze, ale dochodzi do konfliktu interesów między wetem a fizjoterapeutą. Weterynarz chce podać kolejną dawkę sterydów, a fizjoterapeuta chce zastosować metody manualne w leczeniu. I kto ma rację?

      Zdrowy koń na ciele i umyśle - to szczęśliwy koń!

      Szczęśliwy koń

      Wszystko zależy oczywiście od stanu zdrowia konia i od długości trwania problemu. W terapiach manualnych bardzo ważny jest czas reakcji. Jeżeli zauważymy niepokojące objawy, należy bezzwłocznie sprawdzić przyczynę bólu. To, że konie nie potrafią mówić bardzo „ułatwia” nam ludziom mylną ocenę sytuacji. Kiedy zwierzę odmawia posłuszeństwa, gryzie nas przy zakładaniu siodła, nie chce się wygiąć w jedną stronę, ma problemy z rozluźnieniem, to znak, że coś go boli. Ciężko nam w to uwierzyć, bo przecież gdyby był poważny problem, to koń bez wątpienia zacząłby kuleć. Nic bardziej mylnego! Odnieśmy tą sytuację do nas samych. Każdy z Was, jeżeli kiedykolwiek uprawiał sport – a skoro jeździcie konno, to każdy, miał kiedyś zakwasy lub stłuczenia, był obolały po długim, ciężkim treningu. Jaka jest nasza pierwsza reakcja na ból? Jeżeli nie jest to nic poważnego, dalej funkcjonujemy, natomiast unikamy dodatkowych obciążeń obolałego miejsca. Jeśli boli nas prawa noga, będziemy stawiać kroki tak, aby większy ciężar opierał się na lewej nodze. Z końmi jest tak samo! Wszystko zależy oczywiście od ambicji danego zwierzaka i jego indywidualnego progu bólu, natomiast w przypadku dyskomfortu w jednej partii ciała, koń będzie sobie równoważył balans dociążając kończynę po przekątnej. Na nasze szczęście my sami decydujemy o tym, czy będziemy jeździć na drugi dzień. Jeżeli mamy silne zakwasy, raczej odpuścimy trening, konie nie mają tego szczęścia, gdyż nie potrafią odpowiednio dosadnie informować nas o tym, co im dolega. Każdy doświadczony jeździec wie, kiedy je zwierzę jest w gorszej czy lepszej formie. Potrafi wyczuć nawet najmniejsze zmiany w elastyczności chodu czy przepuszczalności w pysku. Niestety większość jeźdźców nic nie robi z tymi informacjami. Gdyby koń za każdym razem mówił AŁA!, kiedy sprawiamy mu ból, na niejednej ujeżdżalni zawrzałoby od końskiego narzekania. Nie chodzi tu wcale o radykalne środki i całkowite odstawienie koni od pracy – do tego w końcu zostały udomowione. Należy jednak mieć na uwadze cienką granicę pomiędzy dyskomfortem a dokuczliwym bólem. Konie nie zawsze pokazują ból kulawizną. W większości przypadków ambitnie przenoszą ciężar na inną nogę – w końcu mają ich aż 4. Jeśli jednak nie zadziałamy na czas i nie ulżymy mu w cierpieniu na samym początku piramidy, potem może być za późno, gdyż problemy pójdą lawinowo. W większości przypadków kulawizn, z którymi mam do czynienia, to stare, zaprzeszłe problemy. Koń kuleje na prawą przednią nogę, a tak naprawdę źródłem tych wszystkich problemów jest prawa tylna noga, która bolała konia 3 lata wcześniej ( o diagnostyce przy najbliższej okazji). Po drodze zostały uszkodzone struktury w pozostałych dwóch kończynach poprzez dociążanie.

      To od nas – opiekunów, jeźdźców, przyjaciół koni – zależy czy i kiedy wezwiemy pomoc. Czasem wystarczą mało inwazyjne zabiegi w ramach profilaktyki, ćwiczenia w ramach treningu, czy jeden dzień przerwy, aby ból ustąpił i koń mógł w pełnym komforcie wykonywać dalszą pracę. Im większe stawiamy wymagania, poddajemy koński organizm wyczerpującym zadaniom, tym konsekwencje będą bardziej poważne. Aby koń mógł bez kontuzji służyć nam długie lata, musi być do tego odpowiednio przygotowany. Nie możemy dopiero co zajeżdżonego 2 latka ( o zgrozo takie historie się zdarzają!) zabrać na kilkudniowy rajd by nabrał pokory… Jego mięśnie nie są przygotowane na taki wysiłek, a układ kostny w pełni rozwinięty. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku koni sportowych, które bardzo często pracują w „pocie czoła” bez dnia wytchnienia. Mięśnie do prawidłowego rozwoju potrzebują zbilansowanego trybu pracy! Po większym wysiłku należy im się odpowiedni długi okres odpoczynku – wbrew pozorom nie chodzi tutaj o wstawienie konia na 23 h do boksu! Aby pH mięśni wróciło do optimum, należy konia odpowiednio długo stępować (więcej niż 15 minJ ) bądź zapewnić mu swobodny ruch. Stąd tak ważne w utrzymaniu koni są pastwiska, które powinny być nieodłącznym elementem każdej stajni. W moim zawodowym życiu miałam już kilkakrotnie do czynienia ze skrajnie zakwaszonymi mięśniami, nie były to wcale mięśnie pleców czy szyi. Sztywne i obolałe były wszystkie mięśnie, nawet te, które bezpośrednio nie biorą udziału w lokomotoryce. Przyczyną takiego stanu był intensywny trening – zbyt intensywny jak dla danego osobnika z racji wieku czy kondycji – a także brak ruchu poza treningiem. Produkty przemiany materii, które powstawały w trakcie pracy nie zostały prawidłowo usunięte, co ujawniło się bólem i sztywnością. To tylko przykład profilaktyki, na co dzień ( więcej już wkrótce), która zminimalizuje skutki przeciążeń powstałych w trakcie użytkowania. Wydawałoby się oczywista oczywistość, ale nie każdy o tym pamięta.

      W związku z coraz większymi wymaganiami, jakie stawiamy naszym wierzchowcom, musimy pamiętać o dodatkowym wspomaganiu ich organizmu – absolutnie nie mam tu na myśli środków dopingujących! Konie w naturze nie miały problemów z plecami, ze ganaszowaniem szyi czy podstawianiem zadu. Nikt nie wymagał od nich skoków przez przeszkody, często tak wysokich jak one same, nie zmuszał do ciągłego biegu na dystansie 150 km czy pracy w ciągłym zebraniu. To my, ludzie, zmuszamy ich ciało do wykonania ekstremalnego wysiłku w nienaturalnej pozycji. Nie neguję całego sportu jeździeckiego, gdyż sama posiadam konia, a jazda na jego grzbiecie jest jedną z największych przyjemności, jaką można w życiu doświadczyć. Chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na potrzeby koni, nie tylko te bytowe takie jak jedzenie i picie, ale te potrzeby, które powstały w wyniku ich użytkowania przez człowieka. Fizjoterapia to nie jest zabieg SPA, który jako coś dodatkowego i zbytecznego może uszczęśliwić naszego konia. To konieczne minimum, które utrzyma naszego konia w zdrowiu i kondycji. Bardzo dużo mówi się o dobrostanie koni, o tym jak powinna wyglądać i funkcjonować stajnia, jak powinien być prowadzony trening. Czas najwyższy, aby do określenia „Dobrostan koni” wprowadzić nowe pojęcie. Fizjoterapia koni powinna być nieodłącznym elementem ich dobrostanu! Najlepsza pasza, najładniejsze derki czy największy boks nie zastąpią rehabilitacji, której potrzebuje 99,9 % koni użytkowanych przez człowieka. Świadomość jeźdźców w naszym kraju mocno się rozwinęła w ciągu ostatnich lat. Daleka jeszcze droga przed nami, wiele lat upłynie zanim powstanie pierwsze centrum rehabilitacji koni ze specjalistami z prawdziwego zdarzenia, póki jednak nie dysponujemy basenami z wodą morską, możemy korzystać z tego, co najprostsze i w zasięgu naszej ręki. Najważniejsze jest czujne oko właściciela, świadomy dotyk i postrzeganie konia jako istotę żywą, a także szybka reakcja w przypadku zauważonych nieprawidłowości. Czasami wystarczy wetrzeć maść rozgrzewającą, schłodzić obolałe miejsce, dać chwilę oddechu, a koński organizm szybko poradzi sobie z bólem i dyskomfortem.

      Konie żyjące w naturze, nie mają tych samych problemów co ich krewniacy użytkowani w sporcie

      Konie w naturze

      Jeżeli będziemy pamiętać o tym na co dzień, unikniemy wizyt weterynarza, odstawienia konia  od pracy na długie miesiące, czy w skrajnych przypadkach śmierci zwierzęcia, które bardzo często są wynikiem ludzkiej głupoty i niewiedzy.

      Fizjoterapia nie gryzie, jest łatwa w wykonaniu i powszechnie dostępna, zatem do dzieła!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dla niewtajemniczonych i niewierzących słów kilka”
      Tagi:
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 maja 2012 14:35
  • piątek, 04 maja 2012
    • Na dobry początek :)

      Witam serdecznie wszystkich tych, którzy mają choć szczyptę do czynienia z końmi. Ten blog stworzyłam właśnie dla Was - a prawdę mówiąc dla Waszych kuni. Ręki uciąć sobie nie dam, ale założyć się mogę, że każdy z Was miał choć raz w życiu ciężko zdiagnozowalny koński przypadek. Koń kulał, odmawiał pracy, sprawiał problemy i nikt, włącznie z czterema wetami, którzy go badali, nie wiedział co mu dolega. Kontuzja przechodziła sama po odstawieniu konia od pracy na kilka miesięcy, bądź koń kuleje nadal, a przyczyny tego stanu rzeczy nie znamy po dziś dzień... Tą historię dzieli duży odsetek koni w Polsce. 

      Na moim blogu znajdziecie odpowiedzi na nurtujące Was pytania, a przede wszystkim uzyskacie pomoc dla Waszego kopytnego przyjaciela, który gdyby mógł, z pewnością by powiedział co mu dolega. Postaram się, w ramach możliwości, opisywać wszystkie moje klinicznie przypadki - dzięki temu będziecie mogli przyrównać je do objawów, które towarzyszą Waszemu zwierzakowi.

      Przybliżę Wam końską anatomię, z wyszczególnieniem wszystkich mięśni i ich funkcji. Zaprezentuję chwyty masażu i stretchingu. Przedstawię alternatywne metody leczenia. Wszystko po to, by w razie nabytej kontuzji, znaleźć źródło bólu i mu przeciwdziałać. Przy poważnych uszkodzeniach ciała, nie unikniemy wizyty lekarza, warto jednak wiedzieć, co może być przyczyną kulawizny. Im szybsza diagnoza i leczenie, tym szybciej przywrócimy konia do sprawności.

      To tyle na "dzień dobry". Już jutro ruszam ostro z kopyta.

      Z końskim pozdrowieniem

      Paulina Puchała- Happy Horse Massage

      www.hhm-pp.com

      Dyplomowana masażystka koni

      Happy Horse Massage

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      happyhorsemassage
      Czas publikacji:
      piątek, 04 maja 2012 17:26