Fizjoterapia koni

Wszystko co związane z fizjoterapią koni - kontuzje, sposoby ich rehabilitacji, ciekawe przypadki, porady, urządzenia przydatne w leczeniu, końska anatomia i wiele, wiele więcej.

Wpis

wtorek, 01 kwietnia 2014

Idzie wiosna - czas na zmiany!

W związku z tym, że moja firma Happy Horse Massage obchodzi dziś 4 - lecie istnienia, postanowiłam wprowadzić drobne zmiany w moim blogu, który niestety zaniedbałam ostatnimi czasy.

Suche i treściwe informacje, są oczywiście jak najbardziej niezbędne ( ale już niebawem znajdzie się na rynku pozycja, która zawrze najważniejsze wątki z tematu masażu ;)), ale czasem warto jest konkretny temat bądź przykład omówić luźniej, bez nadęcia, dosadnie, w taki sposób, że żadne końskie pismo nie zdecyduje się tego opublikować....

Będę więc pisać bardzo osobiście, o tym co widzę,  co mnie boli, a czego nie chcę komentować na żywo, żeby nie robić nikomu przykrości. Każdy ma w końcu prawo do popełniania błędów, grunt to się na nich uczyć, a nie powielać. Nie bierzcie niczego do siebie, jeśli omówiona przez mnie sytuacja jest podobna do Waszej, to zapewne czysty przypadek. Nie chcę nikogo obrażać, ale wyjawiać pewne rzeczy na światło dziennie, byście mogli z tych informacji czerpać wiedzę.

Dziś chcę poruszyć dość istotny dla nas wszystkich - użytkowników koni aspekt - szkolenia "pozwalające" na "profesjonalne" wykonywanie zawodu masażysta koni.

Największym problemem w tym temacie jest oczywiście brak jakichkolwiek norm prawnych, które by regulowały ramy takiego szkolenia - a raczej szkoły, bo nie da się nauczyć zawodu masażysty w kilka dni!!! Dlatego przyszłość naszej polskiej fizjoterapii leży w Waszych rękach Kochani!!! Nie dajcie się zwariować obietnicom wykonywania zawodu po kilkudziesięciu godzinach nauki!!!!

Ile powinna trwać prawdziwa szkoła masażu? W krajach, gdzie szkoły masażu istnieją i edukują jest to 1200 godzin!!!! ( dla przykładu Szwecja). Poddalibyście Waszego konia zabiegowi osobie, która ukończyła kurs masażu koni w kilka dni? Jeśli naprawdę zależy Wam na Waszych zwierzakach, to zastanówcie się dwa razy. Ale uwaga: jeśli masażysta, który ogłasza się za "profesjonalnego" zaznacza, że wykonuje on wyłącznie lekkie formy masażu - takie, które poza relaksacją i pobudzeniem nie wniosą w życie zwierzaka nic więcej - droga wolna :) Jestem przekonana, że 43 godziny wystarczą, aby nauczyć się porządnie głaskać konia ;)

Wiem, że ofert tego typu jest coraz więcej i kuszą, w końcu to coraz bardziej popularny i pożądany zawód, tylko zapytajcie się Was samych - czy chcecie przyłączyć się do "zacnego" grona głaszczących konie?

Im więcej "profesjonalnych" masażystów pojawi się na rynku, tym opinia masażu jako formy fizjoterapii będzie słabnąć. Bo niestety lekkie formy masażu nie są w stanie naprawić kontuzji mięśniowej, w wyniku której koń kuleje. Lecznicze formy masażu to potrafią.

Masażyści relaksujący konie też oczywiście znajdą swoje miejsce na rynku, tylko błagam, zanim podejmą się "naprawy" konia, niech uprzedzą jaką formę masażu wykonują. Przynajmniej wtedy właściciel nie będzie miał złudzeń co do efektów i nie oczerni działania masażu.

A tak się niestety teraz dzieje. Jeźdźcy chcieliby korzystać z fizjoterapii i to robią, tylko większość z traktowanych koni i tak trzeba wspierać medycyną weterynaryjną. A nie o to w fizjoterapii chodzi! Ma ona zastępować tradycyjne sposoby leczenia, by móc pomagać koniom bez chemii i zastrzyków.

Kształcie się zatem moi drodzy, tylko z głową, bo oprócz sprawnych mięśni, potrzebne w zawodzie masażysty jest jeszcze logiczne myślenie :)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
happyhorsemassage
Czas publikacji:
wtorek, 01 kwietnia 2014 15:53

Polecane wpisy